Wraca moda na działki
Młodzi też chcą uprawiać grządki. I płacą nawet 30 tys. Zł za ogródek.
Działki nowych, młodych właścicieli można poznać na pierwszy rzut oka. Po tabliczce: „uwaga tu pilnuje buldog francuski” albo po huśtawkach dla dzieci. I po tym, że mniej tam grządek. Młodzi wolą trawę, grilla, leżaki. Starsi uprawiają warzywa. Młodzi pojawiają się głównie w weekendy. Starsi są niemal codziennie.
Czasy się zmieniają, ale ogródki działkowe wciąż są w modzie. Niektóre istnieją już od ponad 100 lat. Właśnie dochodzi na nich do zmiany pokoleniowej. DO niedawna kojarzyły się ze starszymi paniami uprawiającymi grządki, ale coraz częściej ogródki przejmują młodzi ludzie, bo chcą mieć miejsce na grilla, bo chcą uprawiać własne owoce, zamiast kupować w dyskoncie te z Hiszpanii, bo chcą obcować z przyrodą, ale niekoniecznie stać w weekend w korkach na wylotówkach z miasta. Ruszają więc szukać swojego własnego rodzinnego ogródka działkowego.
„Wreszcie!, wreszcie! I pod tym względem zbliżamy się do Europy. Takich ogródków Anglia ma 1.2mln, Niemcy półtora miliona. (…) Średnio zarabiający człowiek może mieć własne warzywa, swoje kwiatki, swoją altankę, swój wypoczynek, swój własny park i swoje własne ROS-OS” emocjonował się Marian Bzura relacjonując Gazecie Wyborczej otwarcie ogrodu w Pieckach w pobliżu stadionu Gminnego. Był to rok 1980.

